"Faktotum" - читать интересную книгу автора (Bukowski Charles)5Był to dom wysyłkowy. Staliśmy przy stole do pakowania i sprawdzaliśmy, czy liczba egzemplarzy zgadza się z fakturą. Potem należało podpisać fakturę, odłożyć na bok czasopisma do rozwiezienia ciężarówką po mieście, a resztę zapakować do wysyłki gdzieś dalej. Praca była łatwa i nudna, ale pakowacze wykonywali ją w stanie ciągłego podenerwowania. Okropnie się tą robotą przejmowali. Towarzystwo było mieszane: młodzi mężczyźni, młode kobiety, a w dodatku wyglądało na to, że nikt nie pełnił tam roli nadzorcy. Po kilku godzinach dwie spośród kobiet wdały się w jakiś spór. Chodziło o te piśmidła. Pakowaliśmy właśnie komiksy i po drugiej stronie stołu coś im się tam nie zgadzało. Spór narastał i obie kobiety wpadły w furię. – Słuchajcie – powiedziałem – przecież tych piśmideł nie warto nawet czytać. A co dopiero się o nie kłócić. – No jasne! – odparła jedna z kobiet. – Wiemy, że gardzisz tą pracą. Uważasz, że jesteś ponad to. – Ponad to? – Tak. Taki masz do tego stosunek. Myślisz, że tego nie zauważyłyśmy? W ten to sposób udzielono mi pierwszej lekcji na temat tego, że nie wystarczy po prostu Przepracowałem tam trzy czy cztery dni, po czym w piątek dostaliśmy tygodniówkę, obliczoną wedle stawki godzinowej. Dali nam żółte koperty, w których znajdowały się zielone banknoty i skrupulatnie odliczona drobnymi reszta. Żywa gotówka, żadnych czeków. Tuż przed fajrantem, trochę wcześniej niż zwykle, zjechał z miasta kierowca ciężarówki. Usiadł na stercie czasopism i zapalił papierosa. – Wiesz, Harry – zwrócił się do któregoś z pakowaczy – dostałem dziś podwyżkę. Podnieśli mi o dwa dolary. Wracając z pracy, zatrzymałem się, by kupić butelkę wina, poszedłem do siebie na górę, napiłem się, po czym zszedłem na dół i zadzwoniłem do swojej firmy. Przez dłuższy czas nikt nie odbierał. W końcu odezwał się pan Heathercliff. Ciągle jeszcze tam był. – Pan Heathercliff? – Tak, słucham? – Mówi Chinaski. – Słucham, panie Chinaski? – Chcę dwa dolary podwyżki. – Co takiego? – No właśnie. Kierowca dostał podwyżkę. – Ależ on przepracował u nas dwa lata! – Potrzebuję podwyżki. – Płacimy panu obecnie siedemnaście dolarów tygodniowo, a pan chce dostać dziewiętnaście? – Dokładnie. Dostanę czy nie? – Nie. Nie możemy sobie na to pozwolić. – A więc składam wymówienie. – Odwiesiłem słuchawkę. |
||
|
© 2026 Библиотека RealLib.org
(support [a t] reallib.org) |